Menu Zamknij

Postanowienia noworoczne minimalistki – 24 rzeczy, które kiedyś były listą, a dziś są wyborem

aktualizacja marzec 2026:

Kilka lat temu opublikowałam listę 24 rzeczy, które – w moim ówczesnym rozumieniu – miały pomóc przeżyć rok bardziej świadomie i „pełniej”. Dziś, z perspektywy czasu, patrzę na tę listę inaczej.

Wiele z tych rzeczy nadal jest obecnych w moim życiu. Nadal lubię doświadczać, próbować, wychodzić poza rutynę. Różnica polega na tym, że nie są już one elementami listy do odhaczenia.

Kiedyś myślałam, że to właśnie realizowanie takich punktów prowadzi do poczucia pełni życia. Że jeśli zrobię wystarczająco dużo „ważnych rzeczy”, to życie samo stanie się bardziej intensywne, bardziej prawdziwe. Dziś widzę, że było dokładnie odwrotnie.

To nie lista prowadzi do pełni życia. To pełnia życia sprawia, że takie rzeczy zaczynają pojawiać się naturalnie. Minimalizm odegrał w tym kluczową rolę. Nie jako ograniczenie, ale jako wybór. Kiedy w życiu jest mniej nadmiaru – rzeczy, zobowiązań, presji – pojawia się przestrzeń. A w tej przestrzeni znacznie łatwiej usłyszeć, na co naprawdę ma się ochotę.

I wtedy:

  • wschód słońca nie jest zadaniem
  • czas offline nie jest wyzwaniem
  • a spotkania, podróże czy nowe doświadczenia nie są punktami do realizacji. Są po prostu naturalną częścią życia.

Dziś nie potrzebuję już listy, żeby żyć pełniej. To raczej pełnia życia sprawia, że pewne rzeczy same się wydarzają.

To jeden z moich pierwszych tekstów, napisany w czasie, kiedy szukałam sposobu na to, żeby żyć bardziej świadomie i nie mieć poczucia, że czas przecieka mi przez palce.
Zostawiam go tutaj w niemal niezmienionej formie – jako zapis tamtego etapu myślenia. Dziś patrzę na wiele rzeczy inaczej (o tym napisałam we wstępie powyżej), ale sama idea, żeby robić coś dobrego dla siebie i innych, nadal jest mi bardzo bliska.

O tym, jak dziś myślę o minimalizmie i doświadczeniach, napiszę szerzej w osobnym wpisie.


wpis z lutego 2013:

Postanowienia noworoczne minimalistki

Daję sobie głowę uciąć (jak rzadko), że jeszcze się nie urodził człowiek, który choć raz w życiu nie złamał swoich noworocznych postanowień. One nie działają z bardzo różnych względów, choćby dlatego, że robiąc je, z założenia przyjmujemy do wiadomości, że może się nie udać.

Jak jednak spożytkować tę energię, jaką daje symboliczny nowy początek?

W sylwestra 2011/2012 zamiast klasycznych, noworocznych postanowień zrobiłam listę rzeczy, które chciałam zrobić dla siebie w najbliższych miesiącach. Mimo, że pod każdym względem był to dla mnie bardzo ciężki rok, to wszystko się udało, dlatego dzisiaj podzielę się nią z Wami.

To zbiór 24 zadań do wykonania, dzięki którym będziesz miał poczucie, że zrobiłeś coś wartościowego dla siebie i dla innych. Niby nic trudnego – nie jest ona tak precyzyjna, by Cię w jakiś sposób ograniczyła i przyparła do muru, ale jest jednocześnie na tyle ambitna, żebyś miał poczucie, że ten rok z pewnością nie będzie należał do zmarnowanych! Do dzieła!

24 rzeczy, które kiedyś były listą

1. Zakończ ciągnące się za Tobą sprawy.

Ukończ książkę, którą próbujesz „zmęczyć” od dawna – albo świadomie ją porzuć i pogódź się z tym, że nie poznasz jej zakończenia.

Zrezygnuj z zajęć, które nie dają Ci już radości.
Pozbądź się rzeczy po dawno porzuconym hobby, do którego nie wracasz.
Załatw sprawę, którą odkładasz od miesięcy.
Zamknij relację, która od dawna nie ma przyszłości.
Dokończ kursy, które zaczęłaś.

Niedokończone sprawy zabierają więcej energii, niż się wydaje.
Ich zamknięcie nie zawsze jest spektakularne – ale prawie zawsze przynosi ulgę.

2. Zrób coś dobrego dla innych ludzi.

W miarę upływu lat pamiętaj, że masz jeszcze drugą rękę: pierwsza jest po to, aby pomóc sobie, a druga po to, aby pomagać innym.

Audrey Hepburn

Możesz zrobić to na wiele sposobów.
Zarejestruj się jako dawca szpiku w DKMS albo oddaj krew. Sama jestem w bazie dawców – to prostsze, niż się wydaje.
Pomóż sąsiadce zrobić zakupy.
Zostań wolontariuszem lub wesprzyj kogoś, kto tego potrzebuje.
Wpłać pieniądze albo zaangażuj się w działania WOŚP.
Możesz też wesprzeć dziecko w Akademii Przyszłości albo podzielić się swoją wiedzą, udzielając komuś pomocy.

Nie chodzi o wielkie gesty – tylko o realną obecność w czyimś życiu.
Jeśli możesz, przekaż też 1% podatku na wybraną organizację.
Nie trzeba robić wszystkiego. Wystarczy wybrać jedną rzecz i zrobić ją naprawdę.

3. Raz w roku zrób coś samotnie.

Idź do kina, na spacer albo do restauracji.
Pojedź na krótką wycieczkę – albo, jeśli masz taką możliwość, na dłuższy wyjazd.
Zrób coś, co zwykle robi się w towarzystwie.

Na początku może pojawić się dyskomfort. Cisza bywa trudniejsza, niż się wydaje. Ale po chwili dzieje się coś ciekawego – zaczynasz być bardziej obecny. Uważniejszy. Spokojniejszy.

Samotność nie musi być brakiem – może być przestrzenią.
I czasem dopiero w niej naprawdę słychać własne myśli. To jeden z tych punktów, do których najczęściej wracam.

4. Poznaj jedną obcą kulturę.

Wybierz jedno państwo i spróbuj choć trochę wejść w jego świat.

Przeczytaj książkę albo obejrzyj film, który pokazuje codzienne życie, a nie tylko widoki z folderu. Posłuchaj muzyki. Naucz się kilku podstawowych słów. Ugotuj coś typowego dla tej kuchni albo spróbuj potrawy, której wcześniej nie znałaś.
Jeśli masz taką możliwość – pojedź tam i zobacz to na własne oczy. Jeśli nie – to też w porządku. Wędrówki „palcem po mapie” potrafią być zaskakująco inspirujące.

Inna kultura to nie tylko ciekawostka – to sposób, żeby na chwilę wyjść poza własny sposób myślenia. Czasem wystarczy drobna zmiana perspektywy, żeby zobaczyć własne życie inaczej.

5. Zrób coś dobrego dla zwierząt.

Wielkość i postęp moralny narodu można ocenić na podstawie sposobu, w jaki traktuje on zwierzęta.

Mahatma Gandhi

Nie trzeba robić wszystkiego. Ale warto zrobić coś. Możliwości jest naprawdę wiele – od bardzo prostych po bardziej wymagające.

Najprostsze:

  • kupić karmę i zawieźć ją do schroniska
  • przekazać fanty na bazarki dla zwierząt
  • dokarmiać zimą dzikie zwierzęta

Trochę więcej zaangażowania:

  • wpłacić pieniądze na organizację ratującą zwierzęta
  • zostać wolontariuszem
  • zaangażować się w zbiórkę lub akcję pomocową

Większa decyzja:

Czasem jedna decyzja naprawdę zmienia czyjeś życie – nawet jeśli to „tylko” zwierzę.
Sama mam kota ze schroniska i wiem, że to nie zawsze jest łatwe – ale daje ogromną satysfakcję.

6. Obejrzyj wschód słońca.

Nie ten, kiedy wracasz z imprezy nad ranem.

Pewnego dnia wstań wcześniej niż zwykle. Zrób kawę do termosu i wyjdź – bez pośpiechu.
Usiądź gdzieś w ciszy.
Posłuchaj ptaków.
Patrz, jak powoli robi się jasno.

Nie musi wydarzyć się nic spektakularnego. Ale coś się zmienia – tempo, myśli, sposób patrzenia.
A potem wróć do domu, zjedz śniadanie i zacznij dzień. Trochę inaczej niż zwykle.

7. Zrób coś dobrego dla Ziemi.

Nie trzeba zmieniać wszystkiego naraz.
Wystarczy zacząć od jednej rzeczy.

Możesz pić wodę z kranu zamiast kupować ją w plastikowych butelkach.
Zrezygnować z jednorazowych naczyń i drobnych rzeczy, które szybko stają się śmieciem.
Sukcesywnie wymieniać to, co masz, na rozwiązania trwalsze i mniej obciążające środowisko.
Jeśli chcesz zrobić coś więcej – możesz wziąć udział w sprzątaniu świata albo po prostu posprzątać kawałek lasu czy plaży podczas spaceru.
Możesz też zasadzić drzewo. Choćby kupić żywą choinkę w donicy, a po świętach zasadzić ją w ogrodzie.
Są osoby, które idą w tym kierunku dalej – ograniczają odpady i zmieniają swoje nawyki. Jeśli to coś dla Ciebie, możesz zajrzeć na tę platformę i zobaczyć, jak robią to inni.

Nie chodzi o bycie idealnym – tylko o bycie trochę bardziej uważnym. To nie jest temat do odhaczenia – raczej sposób myślenia, który powoli wchodzi w codzienne decyzje.

Żyjemy w niebezpiecznej epoce. Ludzie zdobyli kontrolę nad przyrodą, zanim zdobyli kontrolę nad sobą.

Albert Schweitzer

8. Przeczytaj chociaż jedną książkę z tzw. kanonu.

Łatwo zniechęcić się do książek, które kiedyś kojarzyły się z przymusem. Ale warto dać im drugą szansę.

Możesz sięgnąć po książkę albo wysłuchać audiobooka – na przykład w Wolnych Lekturach.
Ważne tylko, żeby zetknąć się z tekstem w jego oryginalnej formie, a nie z jego skrótem czy interpretacją.
Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, możesz zajrzeć do list takich lektur i wybrać coś dla siebie.

Nie wszystko musi Ci się spodobać. Nie każda książka będzie „Twoja”. Ale kontakt z innym sposobem myślenia zawsze coś przesuwa. Tylko bowiem w ten sposób można wyjść poza własne ograniczone postrzeganie świata. Wielość perspektyw, z którymi mamy do czynienia, regularnie sięgając po książki, sprawia, że jesteśmy coraz bardziej otwarci na opinie innych ludzi, ich poglądy i doświadczenia.

9. Zrób miejsce na to, co naprawdę chcesz przeżyć

Możesz nazwać to listą marzeń. Możesz tego w ogóle nie nazywać.
Chodzi tylko o jedno – żeby na chwilę się zatrzymać i sprawdzić, czego naprawdę chcesz. Nie tego, co „wypada”. Nie tego, co robią inni. Tylko tego, co jest Twoje.

Jeśli masz już taką listę – wybierz jeden punkt i spróbuj go zrealizować. Jeśli to coś większego, zacznij od małego kroku. Nie wszystko trzeba zrobić. Ale warto wiedzieć, co jest dla Ciebie ważne.

10. Daj komuś bliskiemu coś bez powodu

Nie musi to być nic dużego.
Książka, ulubiona czekolada, bilet do kina.
Albo coś zupełnie innego – czas, pomoc, obecność. Możesz zaoferować opiekę nad dzieckiem, żeby ktoś mógł na chwilę odetchnąć. Zorganizować komuś dzień, którego się nie spodziewa.

Ważne tylko, żeby to nie było „przy okazji”. I żeby nie było czymś, czego sama chcesz się pozbyć.
Najwięcej znaczą rzeczy, których nikt się nie spodziewa.

11. Zrób kontrolne badania.

To jeden z tych punktów, które najłatwiej odkłada się „na później”.
Bo nic nie boli.
Bo nie ma czasu.
Bo zawsze jest coś ważniejszego.
A potem mijają kolejne miesiące.

Możesz sprawdzić listę badań profilaktycznych i po prostu wybrać jedno na początek. Nie wszystko naraz. Dbanie o zdrowie rzadko jest pilne – dopóki nagle nie staje się najważniejsze.

12. Ucz się języków.

Nie musi to być dużo. Kwadrans dziennie. Kilka słów. Jedna rozmowa.

Ważniejsze od tempa jest to, żeby wracać do tego regularnie.
Możesz wybrać kurs, aplikację albo po prostu otoczyć się językiem na tyle, na ile pozwala Ci codzienność. Sposób ma znaczenie mniejsze, niż się wydaje – ważne, żeby był Twój.

Nowy język to nie tylko umiejętność – to dostęp do innego świata.
Sama od dłuższego czasu uczę się w ten sposób i widzę, że nawet małe, powtarzalne kroki robią różnicę.

13. Zjedz śniadanie na mieście.

Tak po prostu.
Bez okazji.
Bez planu.
Bez czekania na „lepszy moment”.

Usiądź gdzieś rano, zamów coś prostego i daj sobie chwilę.
Nie wszystko musi być wyjątkowe, żeby było przyjemne.

14. Spędź kilka dni zupełnie „odcięty od świata”.

Wyłącz telefon.
Odetnij się od internetu, wiadomości, ciągłego sprawdzania.
Daj sobie czas bez bodźców.
To jeden z najprostszych sposobów, żeby usłyszeć siebie bez zakłóceń.

Na początku jest łatwo. Potem pojawia się niepokój. Zaczynasz sięgać po coś, czego nie ma.
I właśnie wtedy zaczyna się najciekawszy moment.

Nuda nie jest problemem – jest początkiem. To w niej pojawia się przestrzeń.
Na myśli, które na co dzień nie mają gdzie się przebić.
Na pomysły, których wcześniej nie było.
Rodzi się przestrzeń na coś nowego…

15. Stwórz coś.

Nie musi to być nic wielkiego.

Może to być coś prostego – posiłek, który zrobisz od początku do końca, nawet jeśli to coś tak zwyczajnego jak zupa pomidorowa.
Kartka dla kogoś bliskiego.
Kilka zdań zapisanych tylko dla siebie.
Możesz też pójść dalej – napisać opowiadanie, namalować obraz, zrobić coś własnymi rękami.

Nie chodzi o efekt. Nie chodzi o to, czy wyjdzie idealnie.
Chodzi o to, żeby zrobić coś, co wcześniej nie istniało.
I zobaczyć, że potrafisz.

16. Zauważ to, co już zrobiłeś.

Łatwo pamiętać o tym, co się nie udało. Dużo trudniej zatrzymać się przy tym, co już jest za Tobą.

Spróbuj spisać swoje sukcesy – nawet te małe. Szybko okaże się, że jest ich więcej, niż myślałeś. Nie wszystko musi być spektakularne. To, co dla Ciebie było trudne, naprawdę się liczy.
I nie ma nic złego w tym, żeby to zauważyć.

17. Zrób porządek w swoich rzeczach.

Nie wszystko, co masz, jest Ci potrzebne.
Ubrania, dokumenty, książki, drobiazgi, pliki – warto co jakiś czas się temu przyjrzeć i zdecydować, co naprawdę ma dla Ciebie sens.

To, co jest w dobrym stanie, możesz oddać lub sprzedać.
To, co zniszczone – wykorzystać inaczej albo po prostu się tego pozbyć.

Bałagan nie jest neutralny – zajmuje miejsce, uwagę i energię. Bałagan angażuje i nadmiernie obciąża zmysły, zwłaszcza wzrok. Sprawia, że mózg pracuje intensywniej, próbując oddzielić to, co ważne od tego, co nieistotne. Jest źródłem stresu i konfliktów.

Oszczędź sobie tego.

18. Stwórz z kimś wspomnienie.

Nie musi być idealne. Nie musi być spektakularne.
Czasem wystarczy wieczór spędzony razem. Rozmowa, śmiech, coś prostego.
Możesz zorganizować spotkanie – małe albo większe.
Wieczór z planszówkami, wspólne gotowanie, ognisko, wyjście gdzieś razem.

Nie chodzi o to, żeby wszystko wyszło perfekcyjnie. Chodzi o to, żeby naprawdę być ze sobą.
Bo to właśnie takie momenty zostają najdłużej.

Wspomnienia i myśli starzeją się, tak jak ludzie. Ale niektóre myśli nigdy nie mogą się starzeć, a niektóre wspomnienia nigdy nie znikną.

Haruki Murakami

19. Zrób coś, czego jeszcze nie robiłeś.

Kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy?

Nie musi to być nic spektakularnego.Nie chodzi o skok ze spadochronem ani o przełamywanie się na siłę. Czasem wystarczy coś małego. Nowe miejsce. Nowa sytuacja. Coś, co jest trochę poza tym, co znasz.
Na początku pojawia się opór. To naturalne.

Lęk nie zawsze mówi prawdę – czasem tylko pilnuje tego, co znane.
A po drugiej stronie często nie ma wielkiego przełomu.
Jest coś prostszego. Więcej swobody.
Może — tak jak ja — odkryjesz w ten sposób nową pasję? Dla mnie tak znalezione hobby stało się na całe 5 lat moją wymarzoną pracą!

20. Naucz się czegoś na pamięć.

Może to być wiersz, fragment książki albo piosenka.
Coś, co będziesz w stanie odtworzyć bez zastanowienia.
Albo nowy utwór na instrumencie – jeśli grasz.

Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o skupienie.
W świecie, w którym wszystko mamy zapisane, coraz rzadziej coś naprawdę zapamiętujemy.

A pamięć to nie tylko przechowywanie – to sposób, w jaki porządkujemy świat. I czasem warto ją trochę poćwiczyć.

21. Odwiedź miejsce, w którym nigdy nie byłeś.

Nie musi to być daleko. Czasem wystarczy inne miasto, inna ulica, miejsce, obok którego zwykle przechodzisz obojętnie.

Podnieś głowę i zachwyć się fasadą kamienicy. Zjedz posiłek w lokalnej knajpce. Odwiedź miejscową atrakcję. Albo pojedź w góry i zdobądź jakiś szczyt.

Nowe miejsca nie zawsze zmieniają życie – ale zmieniają sposób patrzenia. Zgub się i odnajdź na nowo!

22. Zdobądź nową umiejętność.

Nie musi to być nic wielkiego. Wystarczy drobna umiejętność – coś, czego wcześniej nie potrafiłaś. Może to być coś praktycznego albo zupełnie dla przyjemności. Możesz nauczyć się jeść pałeczkami, zrobić kurs pierwszej pomocy, opanować podstawy języka migowego albo spróbować czegoś, co zawsze wydawało Ci się „nie dla Ciebie”.

Nie chodzi o to, żeby umieć wszystko. Chodzi o to, żeby nie zamykać się w tym, co już znane. Niektóre rzeczy wydają się trudne tylko do momentu, kiedy spróbujesz.

Wcale nie musisz mieć na to środków — może ktoś ze znajomych zechce podzielić się swoimi umiejętnościami? Dzisiaj mamy niemal wszystko na wyciągnięcie ręki, a w internecie wiele osób oferuje swoją wiedzę za grosze lub wręcz za darmo. Obejrzyj jakiś specjalistyczny film na temat, o którym nie masz zielonego pojęcia albo przeczytaj książkę, nawet jeśli nie wszystko z niej jest dla Ciebie jasne. Weź udział w sympozjum, konferencji naukowej lub serii webinarów.

23. Ugotuj i zjedz coś, czego wcześniej nie znałeś.

Nie musi to być nic skomplikowanego.
Może to być prosta potrawa z innej kuchni – np. Plokkfiskur, czyli tradycyjna potrawa z Islandii. Nowy składnik. Smak, którego wcześniej nie próbowałaś.

Jeśli nie lubisz gotować, możesz wybrać restaurację i spróbować czegoś przygotowanego w bardziej tradycyjny sposób. Nowe smaki potrafią zaskoczyć bardziej, niż się spodziewamy. I na chwilę przenieść nas gdzieś indziej.

24. Zatrzymaj się i zobacz, co już za Tobą.

Nie wszystko musi być policzone i zaplanowane.
Czasem wystarczy się na chwilę zatrzymać. Zobaczyć, co się wydarzyło. Co było trudne. Co było dobre. Nie wszystko musiało się udać.
Ale wszystko coś wnosi. I to wystarczy, żeby iść dalej trochę bardziej świadomie.

Ta lista nie powstała po to, żeby ją odhaczyć raz i o niej zapomnieć. Chodziło mi raczej o to, żeby przypominać sobie o rzeczach, które łatwo odkładamy na później. I wracać do nich wtedy, kiedy tego potrzebujemy.


Dziś patrzę na to inaczej. Kiedyś próbowałam zbudować życie z listy. Dziś raczej robię miejsce na to, co naprawdę chcę przeżyć i widzę, że wiele z tych rzeczy wydarza się samo.
I to była dla mnie największa zmiana.

Jeśli jednak lubisz pracować z celami i szukasz sposobu, żeby robić to bardziej skutecznie, pisałam o tym szerzej w tekście o 12-tygodniowym roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *